czwartek, 11 lutego 2016

MuszelkoweLove


Nigdy nie byłam szczególnie sikająca z powodu Walentynek. No może raz kiedyś kiedy umówiłam się za pomocą karteczki włożonej do piórnika na lekcji w podstawówce z moją pierwszą miłością, Pawłem W., na molo w Helu i żyłam tym przez tydzień niesłychanie bardzo, jeść nie mogłam, bo to chyba oficjalnie pierwsza randka miała być,
wiało niemiłosiernie, a On przyszedł, dał pierścionek z maszyny, taki złoty z czerwonym oczkiem ;), może się przytuliliśmy na 2 sekundy i każde z pąsem na twarzy udało się do domu :D Generalnie, uważam, że jeśli ludzie się kochają, to nie muszą czekać specjalnie na 14 lutego, żeby okazać sobie uczucie. My z kolegą Małżonkiem, Jakubem oczywiście, nie Pawłem, żeby rozwiać wątpliwości, staramy się pielęgnować nasze uczucie i okazywać sobie je chociażby codziennie w małych drobnostkach typu kanapka w kształcie serca zrobiona przeze mnie dla Niego do pracy, niespodzianka na mejlu, ulubione ciasto czekające w piekarniku aż wróci z pracy, czy też pozostawiana karteczka co rano na blacie ze słowem "na dziś", żebym parząc sobie kawę mogła rozczytywać Jego poranne hieroglify, czy też kwiaty, które dostaję od 12 lat w każdy dwudziesty czwarty dzień miesiąca... Wspólne spacery, czasem kolacja, gdy mała Gadzina zapadnie w swój wieczorny sen, święte weekendy, te tylko nasze i tylko dla nas. Małe czynności, przelotny uśmiech, szybki buziak w czoło... a tworzą jedną wielką całość. Się pokuszę o stwierdzenie, że nawet Miłość :) Codziennie, a nie raz w roku, nie w rocznicę czy inne jakieś tam "święto".

Dlatego nie wariuję, nie kupuję wymyślnych prezentów, bielizny z cukierków (hahaha !), czekoladek czy tandetnych figurek. Chcę dostać wiąchę jakąś ładną bo to to mogę dostawać codziennie. Nie cierpię pluszowych serduszek, lizaków, tych kolejek w knajpach, zaduchu w kinie, całej tej marketingowo-serduszkowej machiny, no nie! Ale w sumie każda okazja do wdziania na siebie małej czarnej, zakręcenia loka i mocniejszego podkreślenia oka jest dobra, by ze swym życiowym kompanem spędzić fajny wieczór, kiedy tak mało ich mamy dla siebie. Dlatego dla tych z Was, którzy są bardziej otwarci na Walentynki proponuję poniższą inspirację wykorzystać podczas innej okazji, bo pewnie macie już na najbliższy weekend zarezerwowane miejsce w romantycznej knajpce, ale Ci, którzy nie tyle są hejterami Walentynek, co wolą  lub obecnie muszą ;) je spędzić bez pompy, w zaciszu swym domowym, ale również romantycznie, elegancko i seksownie, a co! ... zapraszam do wypróbowania mojego dania, które w sam raz się sprawdzi w najbliższą niedzielę. Jako dziewczyna znad morza, chcę Wam zaproponować danie z muszli. Przepyszne, dość lekkie, bez mięsiwa i oczywiście, kto może (ja niestety kolejne Walentynki przy soczku wyciskanym, bez ukochanego winka), to niech nie oszczędza tego napoju bogów, a i podpowiem jakie winko najlepiej dobrać do mego dania. W kwestii wina po pomoc udałam się do mojego dobrego znajomego, eksperta - hobbysty w tej dziedzinie :) Twórcy "niecodziennika opisującego zabawę winem" - Łukasza Pędziwiatra zwanego Struśkiem.
A zatem zaczynamy...

Muszle makaronowe faszerowane grillowanymi warzywami z mozzarellą i szczyptą chilli




Składniki (porcja dla 2 osób)
16 muszli makaronowych dużych 
1/2 czerwonej papryki
1/2 zielonej papryki
1/2 żółtej papryki
1 cebulka
7 pieczarek (średnich)
1 papryczka chilli
1 mała cukinia
1/2 sera feta (ja użyłam Favity)
1 kulka sera mozzarella
sól, oregano
Sos pomidorowy:
puszka krojonych pomidorów
1 szklanka przecieru/ passaty pomidorowej (u mnie z Lidla)

oregano
1 ząbek czosnku
świeżo zmielony pieprz


1. Warzywa pokroić w drobną kostkę. Rozgrzać patelnię grillową z łyżką oliwy z oliwek i grillować po kolei pieczarki z cebulką i cukinią, dodać po chwili paprykę, chilli, posolić i grillować aż delikatnie zmiękną. Przełożyć warzywa do miski i jak troszkę ostygną, połączyć z pokruszonym serem feta i oregano.

2. Mozzarellę drobno pokroić.

3. W małym garnuszku przygotować sos pomidorowy: passatę i pomidory połączyć z oregano, zetrzeć na drobnej tarce czosnek, popieprzyć i zagotować.

4. Muszle ugotować na takie mocne al dente w osolonej wodzie z dodatkiem łyżki oliwy. Odcedzić.

5. Do naczynia żaroodpornego wylać przygotowany sos pomidorowy. Muszle po kolei nadziewać warzywami z fetą i układać obok siebie. Na sam koniec na wierzchu każdej muszli ułożyć kawałki mozzarelli.

6. Piec ok. 20 minut w rozgrzanym do 200 stopni piekarniku. (Na sam koniec włączyłam na ok. 2 minuty termoobieg, aby mozzarella delikatnie się przyrumieniła).

7. Wyjąć z piekarnika, posypać oregano lub liśćmi bazylii i rozkoszować się smakiem...







a żeby dopełnić tę cudowną potrawę jeszcze cudowniejszym smakiem, za którym tak bardzo tęsknię :), proponuję popijać ją sobie winkiem, które wraz z kolegą Łukaszem dobraliśmy aby wszystko tworzyło idealną całość.
Mamy  dla Was trzy propozycje! Dwa białe i jedno czerwone. Wszystkie dość dostępne i w okolicach 30 zł/btl.

1. Uwodzicielskie Casillero del Diablo, o którym więcej możecie poczytać sobie  tutaj na stronie FB Wieczorne Wino Ze Struśkiem... oczywiście z przymrużeniem oka i sporą dozą humoru :)


2. Urzekające Misiones D Rengo, o którym tutaj :)


3. Romantyczne Callia, o którym tutaj :)


A zatem, niezależnie gdzie będziecie, życzę aby Wasza kolacja walentynkowa była smaczna, romantyczna, dopieszczona pod każdym względem ;), bez dziecięcego wrzasku, w blasku świec i oparta na wielkim wyloozowaniu! I jak to moja ukochana Babcia mówi: "Kochajcie się i rozmnażajcie!"

3 komentarze:

  1. ...oj pamiętam i ja te Twoją pierwszą randkę i ten pierścionek był zabrany starszej siostrze. Dobrze jednak mieć wspomnienia do których nawet po latach z uśmiechem chce się wracać i warto je pielęgnować, tak jak teraz te pisane codziennie karteczki przez męża i te skrupulatnie liczone dni,miesiące, lata wspólnie tworzące codzienność raz lepiej raz gorzej ale własną

    OdpowiedzUsuń
  2. Czy można podsmażyć warzywa na zwykłej patelni, nie grillowej?

    OdpowiedzUsuń
  3. Oczywiście, że można!! :-) Tylko proszę pamiętać, żeby nie przesadzić z ilością oliwy ;-) Smacznego!

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie komentarze 😀