wtorek, 15 maja 2018

Nowości książkowe 3-latki



Marysia uwielbia gdy się jej czyta. Kicię Kocię, która jest chora zna na pamięć i recytuje ją nawet gdy ma inną książkę w ręku :) Bardzo zależy mi na tym, aby wyrobić w niej nawyk i chęć czytania, bo sama uważam, że dzięki mądrym i ciekawym książkom nasze życie jest lepsze. W dodatku mówią, że to kim jesteś to zbiór osób, które spotkałeś na swej drodze i książek jakie przeczytałeś. Coś w tym jest, zgadzacie się?? Także u nas nawyk czytania jest wyrabiany od małego, już Zuzia często uczestniczy w wieczornym czytaniu, i często przysłuchuje się (wyrywając niekiedy kartki ;)) gdy czytamy Marysi przed zaśnięciem. Ostatnimi czasy nasza biblioteczka w pokoju dziewczyn wzbogaciła się o kilka fajnych pozycji, które z chęcią Wam zaprezentuję i polecę. Część to prezenty książkowe - bo książka jest prezentem doskonałym na każdą okazję, nawet dla dziecka, a część sama jej kupiłam. Zbliża się Dzień Dziecka, jeśli nie macie pomysłu na prezent dla swojej pociechy - książka będzie zawsze dobrym wyborem! Zobaczcie co znalazło się na naszej półce...

piątek, 27 kwietnia 2018

Zuziu...


Moja Malutka... jesteś takim moim Skarbem na Ziemi, wiecznym bobaskiem, którego chciałabym tulić i pielęgnować na zawsze. Nie spieszy mi się przy Tobie z nocnikiem, nie mam ochoty na jakoś wyścig szczurów w piaskownicowych rozmowach, że moja Ala to to, a Zuzia to tamto, a w ogóle Franuś to czyta już wiersze :D Nie mam czasu, żeby karmić Cię wyłącznie według metody BLW bo Ty i Twoja siostra w domu to mieszanka wybuchowa. Mam czasem wrażenie, że przez nasze mieszkanie przy Was przeszedł tajfun albo mieliśmy rewizję. Nie mam czasu tak totalnie się Tobą zawsze zająć, bo muszę dzielić siebie na Was dwie. Przepraszam, że wypadło, że jesteś tą drugą. Przepraszam, że wiecznie chorujesz, że nie mogę robić Ci regularnie szczepień, że spadłaś z łóżka na twarz jak miałaś 4 miesiące kiedy ja czesałam Marysię. Przepraszam, że nie siedzę z Tobą na dywanie i nie uczę Cię tylu rzeczy, które uczyłam Marysię. Przepraszam, że masz po mnie figurę i będziesz mieć tendencję do

niedziela, 22 kwietnia 2018

Zdrowie psychiczne matki karmiącej

Piszecie, że lubicie mnie czytać, bo to tak jakbyśmy sobie usiadły na kanapie z filiżanką kawy w ręku i pitoliły jak dwie kumpele. Trochę tak jest, bo ja Was tu tak traktuję, jak moje kumpele, które mnie zrozumieją, pocieszą, doradzą, a jak będzie trzeba to wezmą za kudły i sprowadzą na ziemię. Jest mnie tu niezwykle mało teraz, i szczerze mówiąc nie raz myślałam o zawieszeniu bloga, ale jak to tak nie spotykać się z Wami, rzadziej bo rzadziej, ale jednak. Moje obecne życie pochłania mnie totalnie,  Marysia - wiadomo, 200% aktywności w ciągu dnia, a Zuzanna moja cudowna  nie oszczędza matki swojej i jest mega ciężkim dzieckiem, i nie mówię tu o jej wadze absolutnie! Chociaż kto śledzi mojego Instagrama (link poniżej) to zna jej możliwości konsumpcyjne :D Dodatkowo, jak pewnie wiecie podjęłam się pewnej pracy dorywczej i wspieram, ładnie to ujmując, media społecznościowe Twojej Hybrydy, a że angażuję w to całą siebie, to na Wojslandię mam coraz mniej czasu. Ale dziś zdałam sobie sprawę z tego, że ja chyba nie opowiadałam Wam mojej przygody z karmieniem, a droga ta nie była usłana różami od samego początku. I jestem na to gotowa, że znajdzie się tu hejt dla mojej nietolerancji rzekomej czy przemądrzalstwa niejakiego, ale

piątek, 13 kwietnia 2018

Czekolada nie pyta, czekolada rozumie


Wciąż sobie czegoś odmawiać. Cukru do kawy, tafelka tudzież tabliczki czekolady, w zależności od potrzeb konsumenta, krowiego mleka, lampki wina przed 12ą w sobotę, wyjścia do koleżanki na kawę, pilatesu o 8 rano w niedzielę, regularnych wizyt u fryzjera i kosmetyczki czy wyjścia z domu na godzinę do parku pobiegać i zresetować myśli. Ciągle coś! A bo to za duży brzuch, i trzeba się odchudzać by wejść w ramy kanonów piękna prężących się na Instagramie, czy telewizyjnych reklamach. Pić przed 12 nie wypada, w ciągu dnia, zwłaszcza w sobotę to trzeba pracować, prasować, sprzątać kuchnię, jechać z dziećmi na basen czy robić coś bardziej rozwojowego niż usiąść z książką na kanapie czy patio i chwilę odpocząć. Niedzielny poranek to tylko z rodziną, przecież jak wyjdziesz na godzinny pilates to dzieci z głodu umrą, mąż dostanie depresji a teściowa pomyśli, że już Ci się totalnie w dupsku poprzewracało! Fryzjer za drogi bo jak to tak co miesiąc 3 stówy z portfela, kiedy w Rossmannie rzucili promo na farby i a nóż, zaryzykuję, może społeczeństwa nie przestraszę swoim nowym image! A na słodycze to mowy nie ma! Nie dość, że przy dzieciach jeść ich nie można bo są niezdrowe, bo cukier, tłuszcze trans, bo jakiż to przykład marny dzieciom się daje i hipokryzją tu wieje ostrą, bo nauka i zdrowe nawyki żywieniowe a tu zamiast buraczanego brownie wjeżdża na stół pełne kalorii ciacho ociekające czekoladą! A jakby tak czasem zluzować, odłożyć to sprzątanie na godzinę później i odpocząć, chyba, że tak jak ja nie da się odpoczywać w bałaganie... to po sprzątaniu sobie usiąść. Wysłać męża na spacer z potomstwem a samej iść pobiegać. Ciasto no jak to ciasto, kulturalnie spróbować kawałeczek przy dzieciach, a najwyżej ze starym wieczorem jak latorośl zaśnie pożreć całe z blachy jednym widelcem. Romantycznie tak ;) I tu tak troszkę z autopsji popłynęłam bo właśnie tak wczoraj się stało w Dzień Czekolady kiedy to poczyniłam z córkami owe ciasto, które w przedziwnych okolicznościach zniknęło z lodówki w przeciągu jednej nocy! A co, niech dupa rośnie! Pójdę pobiegać, kiedyś! ;)
Czekolada nie pyta, czekolada rozumie! 

Devil's food cake
by Wojslandia 



Składniki

50 g ciemnego kakao
80 g brązowego cukru (najlepiej muscovado), ale ja dałam zwykły trzcinowy
250 ml gorącej wody
125 g miękkiego masła
100 g drobnego cukru 
225 g mąki pszennej 
1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
1/2 łyżeczki sody oczyszczonej
2 łyżeczki ekstraktu waniliowego 
1 jajko

Krem

200 g serka typu philadelphia
200 g serka homogenizowanego waniliowego (lub wystarczy też jedno opakowanie ok. 150 g)

Do gorącej wody dodać cukier muscovado i kakao, dokładnie wymieszać i odstawić.
Masło z cukrem ubić na puszysty, jasny krem (ok. 7 min). W osobnej misce wymieszać mąkę z sodą i proszkiem do pieczenia. Do ubitego masła z cukrem dodać ekstrakt waniliowy i przez chwilę ubijać, następnie dodać jajko ubijając jeszcze chwilę. Do masy dodać mieszankę mąki z sodą i proszkiem do pieczenia i wymieszać z grubsza łyżką/trzepaczką (by nie było wielkiego BOOM z mąki na kuchnię ;)) i następnie zmiksować. Na sam koniec dodać mieszankę wody kakao i cukru i zmiksować. 

Wysmarować tortownicę (u mnie ok 23 cm, uważam, ze mogłaby być mniejsza, wtedy ciasto byłoby wyższe) masłem i opruszyć mąką. Wylać ciasto i wstawić do rozgrzanego piekarnika do 175 stopni. Piec ok. 40 min (do suchego patyczka). 

Krem

Zmiksować serki. 

Upieczone i ostudzone ciasto przeciąć jak tort na pół i przełożyć je kremem z serków.

Smacznego!





A Wy, czego sobie ciągle odmawiacie, tak szczerze???

sobota, 17 marca 2018

Kosmetyczne łapanki na wiosnę dla mamy i córek




Wiosna idzie! Ja już ją czuję każdą komórką skóry odstającą i zrogowaciałą po tej długiej i dość srogiej ziemie :) W tym tygodniu, kto się załapał i bacznie obserwował informacje w mediach, głównie tych społecznościowych, że Super - Pharm ogłosił wielką promocję na kosmetyki.
W większości można było upolować dobre słoiczki, tubki i inne za połowę ceny, z czego skorzystałam, tym bardziej, że potrzebowałam kosmetyków nie tylko dla siebie ale i dla mojej niespełna 3letniej damesy Marii oraz małego atopika. Tak, jak już pewnie dobrze wiecie, bo poruszyłam Was by zasięgnąć porad na wojslandowym fejsbuczku, Zuzia ma AZS. Wygląda to paskudnie i choć zakupiłam swoje ulubione, jak dotąd sprawdzające się super kremy, to postawiłam też na nowości, zobaczymy które się wybronią. 
A zatem przedstawiam Wam moje kosmetyczne nowości i nienowości - bo już ulubione przeze mnie nie raz, więc i polecić coś polecę z dobrego serducha.

czwartek, 22 lutego 2018

Proza życia i karobowe naleśniki z kaszy jaglanej




Usiadłam w niedzielę, zakasałam rękawy,  otworzyłam terminarz i zaczęłam planować. Nie, nie planowałam kiedy ugotować pomidorową a kiedy iść na szczepienie. To mam zaplanowane już w głowie zawsze podczas robienia weekendowych zakupów i zapisane wszystko skrupulatnie w organizerze zwanym Evernote ;) Zaczęłam planować swoje zajęcia na najbliższy tydzień, kiedy zostanę z samą Zuzią bo Mery w przedszkolu i będę mogła chociażby z małą na rękach ale obdzwonić wszystkich o poustalać zadania itp. Bo się szykuje u mnie pewien projekcik, o którym niedługo usłyszycie pewnie. Mama na macierzyńskim też może robić coś więcej niż gotować, sprzątać i zmieniać pieluchy, uwierzcie mi. I tak sobie wszystko zaplanowałam jak maluchy posnęły, żeby wstać w poniedziałek z full energią (mam z tym ostatnio problem bo Zu ząbkuje ostrrro), ale to kwestia nastawienia i dobrej kawy z rana ;) I klops!

sobota, 17 lutego 2018

Zaczytany 2018




Początek roku zaczął się aktywnie, zaskakująco i wbrew temu co się mówi o wypalającej się energii i motywacji wraz z końcem stycznia do realizacji postanowień noworocznych, u mnie motywacja nie spada, energia w zależności od przespanych a raczej tych nieprzespanych nocy, o dziwo nie spada, jest dobrze! To chyba jednak tak jak pisałam, jest uzależnione od realności ustalonego zadania czy celu i ich sformułowania (specjalnie tak to nazywam bo nie przepadam za słowem postanowienia). W punkcie nr 16 zadań na rok 2018 ustaliłam, że przeczytam wszystkie książki o tematyce powiedzmy około parentingowej, które posiadam, niestety, a może raczej stety stałam się szczęśliwą posiadaczką abonamentu na Legimi, który jest totalną kopalnią książek. Mam wrażenie, że jest tam prawie wszystko, co powoduje, że moja lista książek do przeczytania się wydłuża i powiększa, więc chyba muszę stworzyć konkretną listę pozycji, tym bardziej, że dostałam od Was kilka zapytań w tym temacie. A zatem