piątek, 23 czerwca 2017

Szkolna Brać i ekspresowe muffiny z owocami


Od zawsze ta sama. Ten sam budynek... zmieniały się tylko piętra, sale, nieczęsto nauczyciele, przedmioty, obowiązki i koledzy. Ci starsi, w których się podkochiwałam kończyli kolejne klasy, zbliżając się coraz bardziej do opuszczenia jej murów na zawsze. Moja szkoła. Mieszkając w małym miasteczku, skazani nieraz byliśmy na swoje towarzystwo od 3 roku życia do matury. To niebywałe! Pomyślcie sobie ile razy zdążyliśmy się pokłócić, pogodzić, przestać odzywać, ile nóg złamaliśmy na trzepaku czy rolkach i ile lat staliśmy razem ramię w ramię w dniu zakończenia przedszkola... podstawówki, gimnazjum i liceum.  Znaliśmy się od podszewki, często nazywając swoich rodziców ciotkami i wujkami. Wybieraliśmy wspólnie fakultety, zapisywaliśmy się na kółka naukowe, razem paliliśmy papierosy w toalecie i uciekaliśmy przed nauczycielami do parku czy za kino. Wczoraj fejsbuniu przypomniał mi

piątek, 16 czerwca 2017

Historie rodzinne i idealne ciasto drożdżowe


Leżałam sobie tak na tym szpitalnym łóżku, od tygodnia sama w sali, fajnie mi było, o ile można o jakiejkolwiek fajności w tej szczególnej dla mnie sytuacji mówić. Liczyłam na to, że nie dorzucą mi żadnej "nowej" (bo dla mnie leżącej któryś z kolei już tydzień, to każda była "nowa"), która będzie pytać o moją historię, a ja z grzeczności musiałabym jej opowiadać, a jakoś tak nieszczególnie w nastroju byłam do tego. Aż pewnego dnia weszli do mojego pokoju. Młode małżeństwo, całkiem sympatyczne, choć z moją czasową powściągliwością odwróciłam się w drugą stronę odpalając Kindla, co by nie było, że nachalna czy wścibska jestem. I skupić się na czytaniu nie mogłam bo on ciągle

piątek, 9 czerwca 2017

Syrop z kwiatów czarnego bzu



Dbanie o zdrowie jest coraz bardziej na topie. A już dbanie o siebie w naturalny sposób, za pomocą naturalnych składników, leczenie i wzmacnianie organizmu domowymi sposobami, tym bardziej. Daliście mi na to dowód, po tym jak zobaczyłam statystyki wejścia na bloga i ucieszyłam się jak wielką popularnością cieszył się post (link tutaj) o tym jak dbać o swoją odporność i walczyć z chorobami za pomocą domowych metod. Dziś prezentuję Wam przepis, prosty w wykonaniu, przepis dla każdego! Nawet niekuchenny chłop może to zrobić ;) Od jakiegoś czasu robię ten syrop regularnie. Zimą dodaję go do herbaty lub karafki z wodą i serwuję rodzinie w celach prozdrowotnych, bo z tego głównie słyną kwiaty czarnego bzu. 

czwartek, 1 czerwca 2017

Kakao, huba i piżama



Jedna ryczy wniebogłosy bo jej matkę w dużym stopniu zabrano, druga wyje rozpaczliwie bo właśnie tworzy kupę, której wytwór ją na razie przerasta. A ja stoję tak między jedną a drugą, pomiędzy zbuntowanym aniołem walczącym o swoje miejsce w szeregu, oczywiście najlepiej w pierwszym rzędzie, a niewinnym i bezbronnym robakiem, leżącym na brzuchu i wijącym się w swoich boleściach. I rozrywają mnie na dwie części, moje ciało, którego jedna część skierowana jest na prawo, druga na lewo. Moje emocje, zbrukane wyrzutami sumienia, poczuciem winy, że nie mogę tak zdecydowanie, albo na to lewo albo na prawo. Rozrywają mój czas na strzępy, na liczące się dla mnie teraz nanosekundy każdej doby, która zapitala jedna za drugą nie wiedząc nawet kiedy. Rozerwały już moje ciało, które z wysportowanego rozmiaru

czwartek, 25 maja 2017

Dzień Matki i inny wymiar macierzyństwa


Nie biorąc pod uwagę nobliwego wieku, który bezczelnie wkroczył niepostrzeżenie w ubiegłym miesiącu do mojej metryki, ani tego mitu, że drugi potomek ponoć łatwiejszy i zupełnie inny od pierwszego, chcę stwierdzić, że przeżywam obecnie okres najbardziej świadomego macierzyństwa, jakiego mogłam kiedykolwiek doznać. Nie żeby Panna Maria była wpadką, bo planowana była a jakże, i pomimo tego, co czułam i z czego się Wam zwierzałam na początku mojej drugiej ciąży (tu i tu), jestem teraz w stanie stwierdzić, że te najpiękniejsze chwile są zbyt ulotne i chciałabym je tak bardzo zatrzymać. Druga ciąża była inna, a i moje macierzyństwo z drugim dzieckiem

poniedziałek, 15 maja 2017

Lifting komody IKEA Malm



Stała sobie taka zwykła jak to mebel z sieciówki, "z twarzy podobna zupełnie do nikogo", pasująca co prawda do reszty mebli, ale gdy tej reszty nagle zabrakło i wprowadziły się nowe, a pokoik dziewczyn przeszedł metamorfozę (o której mam nadzieję już niedługo), trzeba było coś z nią zrobić. Wiadomo, łatwiej byłoby wystawić mebel za marne grosze na OLX, opchnąć na szybko by się pozbyć i kupić jakąś nową, piękną, kosztującą całe 500+ czy nawet becikowe ;) Ale nie, to nie dla mnie. Postanowiliśmy, że zliftingujemy naszą komodę, aby była oryginalna i pasowała do całego wnętrza.

czwartek, 4 maja 2017

Wracam



Wracam. Do żywych, do siebie, do stanu bez bólu, bez ciągłych obaw o jutro, do swojego łóżka z niewbijającymi się prętami w żebra, do możliwości spania na prawym boku, do braku pobudek co 3 godziny w nocy na "słuchanie brzuszka", do picia kawy (czasami :)), do nieprzespanych nocy, na czwarte piętro, do swojego domu i swojej Rodziny. Człowiek odcięty od bliskich zachowuje się jak opętany. Leżąc przez ostatnie 5 tygodni w szpitalu w ciąży nie raz zachowywałam się jakbym pomyliła szpitale. Dół na maksa. Tęsknota nieziemska, która wreszcie się zakończyła wraz z przekroczeniem progu naszego mieszkania, w którym jesteśmy już razem, w czwórkę. Walcząc o to co najważniejsze, przewartościowuje się masę rzeczy, dotychczasowe priorytety stają się